Lifestyle Podróże

JAK UNIKNĄĆ ZATRUCIA POKARMOWEGO W PODRÓŻY?

Zima to szczególny czas, gdy tęskni nam się za gorącem, a w głowach kłębią się różne myśli jak złapać choć kilka promieni słońca? Coraz więcej osób w tym okresie, decyduje się zatem na wakacje! Plany zawsze są piękne i ambitne: wykorzystać  urlop “na maksa”. Zwiedzić jak najwięcej, wycisnąć z czasu ile tylko się da! Jest jednak coś, co czasem umie skutecznie pokrzyżować nasze plany i to nawet na kilka dni.. Dreszcze, zawroty głowy, nudności, wymioty, biegunka… Nawet gdy to się czyta wzbudza niechęć, ale niestety bardzo często zatrucie pokarmowe dopada nas na wyjeździe – szczególnie w tych dalszych i bardziej egzotycznych destynacjach. Jak zatem uniknąć zatrucia w podróży?

Zawsze staram się przestrzegać pewnych sprawdzonych zasad. Nie będę Wam mówić o tym by wystrzegać się wszystkiego – wręcz przeciwnie, nie odmówiłabym sobie spróbowania za granicą czegoś innego, lokalnego. I jak do tej pory zatrucia doświadczyłam tylko raz i to dawno temu, gdy jeszcze z rodzicami wyjechaliśmy do Egiptu, a ja uparcie chciałam myć zęby wodą z kranu:) Dużą rolę odgrywa tu świadomość, o której chcę Wam opowiedzieć.

Musicie jednak pamiętać, że każdy organizm jest inny. Należy słuchać przede wszystkim swojego ciała – które jeśli wręcz błaga Was abyście czegoś nie próbowali – warto czasem posłuchać:) Nic nie zastąpi też porady doświadczonego lekarza – czasem nawet gastrologa, jeśli pojawiają się u Was dolegliwości żołądkowe – aby na wyjeździe na maksa cieszyć się z zaplanowanych atrakcji! 

Jeśli pobyt za granica ogranicza się jedynie do posiłków w hotelu – poniższe punkty w zasadzie Was nie dotyczą. Mają natomiast zastosowanie jeśli chcecie coś jeść  z streetfoodowych stoisk.

ZACZNIJ JUŻ W SAMOLOCIE

Jedzenie w samolotach jest (z reguły) bezpieczne. (pomijam kontrowersyjne kwestie często podejmowane w mediach, np. o piciu czy nie piciu herbaty na pokładzie). Na dalekich rejsach, gdy macie do wyboru kilka dań, dobrze jest wybrać po prostu to, co najczęściej jadacie. Należy jednak pamiętać, że to posiłek odgrzewany na wysokości 11 km i przygotowywany nieco inaczej niż w kuchni domowej. Zawsze unikam ciężkostrawnych potraw jak tłuste mięso. Wolę zjeść coś w stylu makaronu. W bardzo krytycznej sytuacji, gdy podczas 9 h lotu nie dało się zjeść nic – uratowała nas zupka chińska, którą wzięliśmy z Polski. Warto więc być przygotowanym na wszystko.

WYBIERAJ GORĄCE POTRAWY 

Oczywiście każdy ma świadomość, że wysoka temperatura zabija drobnoustroje, jednak gdy widzimy na targu jakieś przysmaki – jakoś o tym zapominamy. Dlatego dobrze jest wybierać to, co jest smażone i gotowane – najlepiej na naszych oczach. Podana potrawa powinna jeszcze parować, a w garnku, z którego nabieramy zupę, dobrze aby były bąbelki. Oczywiście jedzenie w takich miejscach zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem, niemniej wysoka temperatura powinna je znacznie zminimalizować.

MIĘSO NIE MOŻE BYĆ SUROWE

Nawet jeśli otrzymamy posiłek gorący, ugotowany – należy się upewnić, że nie jest w środku surowy (świadczy o tym różowy kolor mięsa po przekrojeniu). Na to czy posiłek jest zjadliwy, składa się wiele czynników – jego zapach, miejsce przechowywania, nasłonecznienie, obecność much, które chodzą po żywności. Większość decyzji musimy podjąć już na miejscu i nie obawiać się podziękować. Chodzi tu o nasze żołądki i szczęśliwy pobyt:)

JEDZ TAM, GDZIE LOKALSI

To zasada stara jak świat i myślę, że stosuje się ją nie tylko za granica, ale i w Polsce. Będąc w innym mieście czy nawet w trasie, zawsze najpierw patrzymy najpierw gdzie jest dużo ludzi. Gdzie jedzą lokalni? Oznacza to nie tylko, że jest smacznie, ale i że jest większy przerób, co z kolei zwiększa szanse, że dostaniemy świeże składniki. Należy przy tym pamiętać, że im bardziej turystyczna knajpa, tym produkty są gorszej jakości (mrożone, tańsze) – no bo po co inwestować w klientów, którzy nie wrócą? Nie musi to być regułą. W dobie, gdy opinia w Internecie ma niebagatelne znaczenie, niektórzy właściciele zaczęli się bardziej starać:)

HIGIENA MIEJSCA

Będąc przy miejscach, w których jadamy, należy zwracać uwagę na jego higienę. No i znów potrzebna jest rozwaga i rozsądek. O ile jesteśmy przyzwyczajeni do pewnego “polskiego standardu” czystości i podawania potraw, tak na przykład w Skandynawii te standardy będą dla nas niemal sterylne, natomiast w innych częściach świata np. Indonezji – nie do przyjęcia! Niedotarty nóż czy widelec, niektórzy są w stanie zwrócić kelnerowi mówiąc, że jest “brudny”, podczas gdy na targu w Bangladeszu możecie uważać się za szczęściarzy, jeżeli dostanie czysty, umyty plastikowy talerz, a nie tylko opłukany w wodzie “wielokrotnego użytku” – ale bez obaw nie umrzecie od tego🙂

Na próżno szukać w takich miejscach “standardów unijnych”, które chcąc nie chcąc, nieświadomie próbujemy doszukiwać się we wszystkim. Tam czystość to pojęcie względne, ale nie musimy godzić się na wszystko, co się dzieje. Jeśli chcemy poczuć klimat i smak streetfoodów, musimy pamiętać o pewnych rzeczach:

✓ jedzenie jest przygotowywane na Waszych oczach, ze świeżych składników, które widzicie
✓ posiłek jest gorący (smażony lub gotowany)
✓ w pobliżu jest dostęp do wody
✓ żywność jest przykryta w celu ochrony przed muchami
✓ osoba przygotowująca posiłek ma względnie czyste ręce (względnie, bo jedzenie najczęściej podawane jest rękami i na dłoniach mogą znajdować się resztki sosu, wiórki itp)

NADRZĘDNA ZASADA: PIJ TYLKO BUTELKOWANĄ WODĘ 

Jak wspomniałam we wstępie, zmorą wszelkich wyjazdów jest woda z kranu! Nie wolno pić tzw. “kranówki” (miejsca egzotyczne i większa część Afryki)! Woda ta jest zupełnie niezdatna do picia, nie powinna się więc znaleźć w naszych ustach, nawet podczas mycia zębów. Powinniśmy wtedy użyć wody butelkowanej, fabrycznie zamkniętej.

Będąc przy napojach fabrycznie zamkniętych – puszki. Napoje z puszki również mogą stworzyć pewne ryzyko zatrucia. Puszki są dotykane przez wielu lokalnych (i nie tylko) pracowników, przenoszone i przechowywane nie zawsze w sterylnych warunkach. Najlepszym rozwiązaniem jest picie ich przez słomkę. Uniemożliwi to też dostanie się do środka owadom, które będą zwabione słodkim napojem.

UNIKAJ DRINKÓW Z LODEM

Lód (niestety często nawet w hotelach) robiony jest z wody niebutelkowanej i niefiltrowanej. Alkohol co prawda powinien poradzić sobie z “taką sytuacją”, ale wiadomo – zawsze warto dmuchać na zimne:)

WYBIERAJ OWOCE ZE SKÓRKĄ

Będąc na targu nie ma co się oszukiwać. Na próżno szukać tam dostępu do wody, a nawet jeśli – będzie to kranówka ↑. Kupowanie więc owoców, które je się ze skórką nie będzie najlepszym rozwiązaniem.  Owoce są dotykane przez różne osoby, które oceniają ich “dojrzałość”. Na skórce gromadzi się cała masa drobnoustrojów, które mogą być groźne dla zdrowia. Warto więc wybierać, te które możemy obrać, a większość egzotycznych owoców ją posiada.

ŻEL ANTYBAKTERYJNY I MYCIE RĄK

Podobnie jak na owocach, na naszych dłoniach przenosimy niezliczone ilości zanieczyszczeń – z transportu publicznego, banknotów, telefonu. Niejednokrotnie zatrucie pokarmowe nie musi wcale pochodzić z pokarmu, a właśnie z drobnoustrojów znajdujących się na naszych dłoniach. Należy więc ZAWSZE myć ręce.

Czasem jednak nie mamy dostępu do bieżącej wody i mydła, pozostaje nam tylko woda butelkowana i żel antybakteryjny. Są one tworzone na bazie alkoholu. Takiego żelu z resztą dobrze jest używać nie tylko przed posiłkiem, ale w miejscach podwyższonego ryzyka – kilka razy w ciągu dnia. Uważam, że jest to produkt pierwszej potrzeby i ZAWSZE niezbędny w podróży.

To moja krótka lista tego o czym nigdy nie zapominam jak jestem w podróży! Macie swoje sposoby na bezpieczne podróżowanie:)?

Spodoba ci się również

1 komentarz

  • Odpowiedz
    live blackjack real money
    2 stycznia 2019 o 11:31

    All it needs is, a watch for detail, and your interest to maintain a proper public
    image for by hand. Feels like a foreign language, doesn’t it?
    You tend to exhibit the world the feelings you have inside folks.

Zostaw odpowiedź

error: Content is protected !!