Lifestyle Sztuka

A MOŻE POJECHAĆ NA PLENER MALARSKI?

Jak pewnie wielu z Was wie, ukończyłam szkołę artystyczną. Nieodłącznym elementem edukacji były właśnie plenery malarskie! Trwały zazwyczaj 5 dni i organizowane były 2 razy do roku. Podczas pleneru, z góry ustalone było ile i jakich prac mamy wykonać. Ten który najbardziej zapadł mi w pamięć to plener w skansenie w Maurzycach, w okolicach Łowicza. Niemniej ten post nie będzie poświęcony na wspominki, a raczej chcę Wam przybliżyć ten temat.

Nie trzeba chodzić do szkoły, by móc pojechać na plener malarski. W Polsce organizowane są one niemal w całym kraju. Wszystko zależy od naszych chęci i możliwości. Możemy wybrać morze, góry, jeziora lub właśnie skansen. Otoczenie jest bardzo istotne, bo właśnie tam spędzimy kolejne dni. Cisza, spokój, natura i piękne widoki. Ale jak to wygląda od kuchni?

Jak się przygotować?

Będziemy przebywać na dworze – wiele godzin – najczęściej w jednej pozycji. Należy być przygotowanym na podmuchy wiatru, lub chłód towarzyszący czasem zachodom słońca nad wodą. Ciepłe ubrania to podstawa – nawet latem:).

Teraz zajmijmy się sprzętem. W jakiej technice czujesz się najlepiej? Ołówek, akwarela, akryl, olej? W zależności od tego co wybierzesz, taki sprzęt należy skompletować przed wyjazdem.

Jeśli jest to ołówek – oczywistym jest fakt, że będziesz potrzebować więcej szkicowników, bloków rysunkowych ze sztywną okładką, i ołówków o różnych stopniach twardości. Może lubisz tusz? Albo po prostu kredki? A może wszystko razem? Przygotuj się do malowania jeszcze przed wyjazdem. Miejsca, do których się trafia, są zazwyczaj dzikie. Nie znajdziemy tam sklepów dla plastyków. Dlatego właściwe planowanie to podstawa!

A co jeśli wolisz farby? Zacznijmy od farb akwarelowych. Chcąc wrócić z pleneru z jak najpiękniejszymi pracami, warto zadbać o właściwe podłoże. Większość akwarelistów wybierze blok akwarelowy, z klejonymi 4 brzegami. Strony pod wpływem wody nie zaczną się wyginać, co zapewni nam komfort malowania.
Farby. Mogą być w tubkach lub kostkach. Ważne jest jednak by móc je szczelnie zamknąć na czas transportu. Będziemy się przemieszać z miejsca noclegowego na miejsce docelowe wiele razy.
Na koniec pędzelki! Nie będziemy mieli dostępu do bieżącej wody. Musimy zatem o nie właściwe zadbać. Kilka słoiczków na wodę oraz ściereczki, sprawią, że następnego dnia znów będziemy mogli ich używać do precyzyjnych pociągnięć:)

Z malarstwem akrylowym jest już nieco trudniej. Farby sprzedawane są zazwyczaj w tubkach, co zwiększa nam ilość bagażu. Zabierzemy też kilka podobrazi (zagruntowanych płócien) o różnych wymiarach. Podobnie jak w przypadku farb akwarelowych, będziemy musieli zadbać o nasze pędzle, słoiczki oraz wziąć kilka ściereczek. Dochodzi nam też sztaluga plenerowa.

 

Na koniec olej! To farby, które schną najdłużej. Należy się więc zaopatrzyć w medium przyśpieszające wysychanie oraz rozpuszczalnik do czyszczenia pędzelków. Terpentyna pozwoli nam na korektę, podczas malowania. Reszta podobnie jak w malarstwie akrylowym. Ponad to trzeba zabrać kołki dystansujące płótna, by prace nie skleiły nam się w czasie transportu.

Nie umiem malować – czy to coś dla mnie?

Oczywiście! To może być fantastyczna odskocznia, dla osób w różnym wieku. Jest wiele plenerów malarskich dla początkujących, w których wszystkiego można nauczyć się od podstaw. Nauczysz się jak patrzeć i jak postrzegać świat. To jest wyjściowa sprawa, a wcale nie umiejętności 🙂 Opiekun, który jedzie na taki plener, będzie Wam dokonywał korekt jeszcze na etapie wstępnego rysunku.

Jeśli zatem masz ochotę oderwać się od zgiełku codziennego życia, rozwinąć kreatywność i zrobić coś innego – pomyśl: a może pojechać na plener malarski:)?!

Spodoba ci się również

Brak komentarzy

    Zostaw odpowiedź

    error: Content is protected !!